Co naprawdę jest potrzebne na początku
Są jednak rzeczy, które realnie robią różnicę, nawet w bardzo prostym wydaniu.
1. Jasna oferta (nawet robocza)
Nie musi być idealna. Musi być zrozumiała:
- co robisz,
- dla kogo,
- jaki problem rozwiązujesz.
Jeśli nie potrafisz tego powiedzieć jednym–dwoma zdaniami, logo ani strona Cię nie uratują.
2. Nazwa, która nie przeszkadza
Dobra nazwa na start to taka, która:
- nie wprowadza w błąd,
- da się wymówić i zapisać,
- nie blokuje rozwoju.
Nie musi być „genialna”. Ma być wystarczająco dobra, by iść dalej.
3. Podstawowa spójność
Nie chodzi o estetyczne fajerwerki. Chodzi o to, żeby:
- mówić podobnym językiem,
- nie zmieniać tonu co tydzień,
- nie wysyłać sprzecznych sygnałów.
To da się osiągnąć bez rozbudowanego brandingu.
Minimalny, sensowny „pakiet startowy”
Z perspektywy praktyki, a nie teorii, na starcie często wystarcza:
- proste logo lub nawet tymczasowy znak,
- podstawowa kolorystyka i jeden krój pisma,
- krótki opis marki (dla siebie i klientów),
- prosta strona typu one-page oraz dobrze ogarnięte profile w social mediach (lepiej wybrać jeden kanał i pracować, aby był na bieżąco uzupełnieniany, niż kilka, porzucony, bo brakuje nam czasu)
To jest baza, na której da się normalnie pracować i rozwijać biznes — bez zamrażania decyzji na miesiące.
Przykłady: Mio Pino, Adwokat Hoffman, [dziewczyny pewnie coś dorzuca]
Branding to proces, nie jednorazowy zakup
Jednym z największych błędów na starcie jest myślenie:
„Zróbmy branding raz, a potem już będzie z głowy”.
Marka rozwija się razem z firmą. Zmienia się oferta, klienci, sposób pracy, skala działania. Branding powinien za tym nadążać, a nie wyprzedzać rzeczywistość na siłę.
W MADEin studio:
- nie wciskamy „pełnych pakietów”, gdy nie są potrzebne,
- nie straszymy, że bez logo firma nie istnieje,
- pomagamy dobrać zakres adekwatny do etapu, nie do trendów.
Dobrze zaprojektowany start to taki, który nie blokuje ruchu, tylko pozwala iść dalej, krok po kroku, w zgodzie z tym, jak naprawdę działa biznes.