Biznes na starcie: minimum, które wystarczy

branding na start, logo na start firmy, czy potrzebuję logo?

Zakładanie firmy często zaczyna się od chaosu informacyjnego. Jedni mówią: „bez logo nie istniejesz”. Inni: „najpierw sprzedaż, reszta się nie liczy”. Prawda,  jak zwykle,  leży gdzieś pośrodku.

Na starcie biznesu nie chodzi o to, żeby mieć wszystko, tylko żeby mieć to, co faktycznie pomaga ruszyć. I żeby nie inwestować energii oraz pieniędzy w rzeczy, które na tym etapie niewiele zmienią.

Czego NIE potrzebujesz na dzień dobry

Zacznijmy od odczarowania kilku mitów.

  • Rozbudowanej identyfikacji wizualnej
    Brandbook, kilkanaście wariantów logo, key visuale pod każdą okazję – to wszystko ma sens później. Na początku często jest przerostem formy nad treścią.
  • Idealnej strony internetowej
    Jeśli oferta dopiero się klaruje, a Ty testujesz model działania, rozbudowana strona może bardziej blokować niż pomagać. Bo szybko się dezaktualizuje.
  • „Strategii marki na 5 lat”
    Na starcie nie znasz jeszcze rynku na tyle dobrze, by planować pięć kroków do przodu. I to jest w porządku.

Brak tych elementów nie sprawia, że firma nie działa. Sprawia jedynie, że jest na etapie startu, a to naturalne.

Co naprawdę jest potrzebne na początku

Są jednak rzeczy, które realnie robią różnicę,  nawet w bardzo prostym wydaniu.

1. Jasna oferta (nawet robocza)

Nie musi być idealna. Musi być zrozumiała:

  • co robisz,
  • dla kogo,
  • jaki problem rozwiązujesz.

Jeśli nie potrafisz tego powiedzieć jednym–dwoma zdaniami, logo ani strona Cię nie uratują.

2. Nazwa, która nie przeszkadza

Dobra nazwa na start to taka, która:

  • nie wprowadza w błąd,
  • da się wymówić i zapisać,
  • nie blokuje rozwoju.

Nie musi być „genialna”. Ma być wystarczająco dobra, by iść dalej.

3. Podstawowa spójność

Nie chodzi o estetyczne fajerwerki. Chodzi o to, żeby:

  • mówić podobnym językiem,
  • nie zmieniać tonu co tydzień,
  • nie wysyłać sprzecznych sygnałów.

To da się osiągnąć bez rozbudowanego brandingu.

Minimalny, sensowny „pakiet startowy”

Z perspektywy praktyki, a nie teorii, na starcie często wystarcza:

  • proste logo lub nawet tymczasowy znak,
  • podstawowa kolorystyka i jeden krój pisma,
  • krótki opis marki (dla siebie i klientów),
  • prosta strona typu one-page oraz dobrze ogarnięte profile w social mediach (lepiej wybrać jeden kanał i pracować, aby był na bieżąco uzupełnieniany, niż kilka, porzucony, bo brakuje nam czasu) 

To jest baza, na której da się normalnie pracować i rozwijać biznes — bez zamrażania decyzji na miesiące.

Przykłady: Mio Pino, Adwokat Hoffman, [dziewczyny pewnie coś dorzuca]

Branding to proces, nie jednorazowy zakup

Jednym z największych błędów na starcie jest myślenie:
„Zróbmy branding raz, a potem już będzie z głowy”.

Marka rozwija się razem z firmą. Zmienia się oferta, klienci, sposób pracy, skala działania. Branding powinien za tym nadążać, a nie wyprzedzać rzeczywistość na siłę.

W MADEin studio:

  • nie wciskamy „pełnych pakietów”, gdy nie są potrzebne,
  • nie straszymy, że bez logo firma nie istnieje,
  • pomagamy dobrać zakres adekwatny do etapu, nie do trendów.

 

Dobrze zaprojektowany start to taki, który nie blokuje ruchu, tylko pozwala iść dalej, krok po kroku, w zgodzie z tym, jak naprawdę działa biznes.